Forum HentaiCenter
Astarotte no Omocha! - Wersja do druku

+- Forum HentaiCenter (http://forum.hentaicenter.pl/hentai)
+-- Dział: Manga & Anime (/forumdisplay.php?fid=33)
+--- Dział: Recenzje anime (/forumdisplay.php?fid=32)
+--- Wątek: Astarotte no Omocha! (/showthread.php?tid=4910)



Astarotte no Omocha! - Erelen - 04-07-2013 23:32

[Obrazek: th_359595226_Omocha1_122_494lo.jpg] [Obrazek: th_359619543_Omocha2_122_470lo.jpg] [Obrazek: th_359622809_Omocha3_122_78lo.jpg]


Od ostatniej recenzji minęły już prawie trzy miesiące, dlatego też najwyższy czas wziąć się w garść i napisać coś nowego. Jakimś cudem nadal udaje mi się robić mniejsze przerwy niż w przeszłości (wtedy wynosiły one nawet rok). Najnowsza zwłoka wynika z jednoczesnego wystąpienia trzech niezależnych od siebie czynników. Pierwszym z nich jest prokrastynacja (zainteresowanych odsyłam do Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja). Następnie rozpocząłem oglądanie serii mającej ponad 90 odcinków i jeszcze nie doszedłem do jej końca (choć jestem już bliżej końca niż początku).

Ostatni z czynników muszę niestety trochę dokładniej opisać. Oficjalna nazwa przedmiotu, z powodu którego miałem aż tak długą przerwę, to ?Astarotte no Omocha!?. Dwunastoodcinkowy serial który udało mi się skończyć dopiero po trzech miesiącach. Dziewięćdziesiąt dni ciężkiej i mozolnej pracy aby móc teraz napisać o tym w recenzji. To już chyba podpada pod skrajny masochizm. Jednak czego nie robi się dla sztuki i napalonych fanek.

Napisanie recenzji przyszło mi z ogromnym trudem. Do tej pory myślałem że nic gorszego od ostatniej poezji być nie może, jednak się myliłem. Zawsze uważałem iż recenzja jest dziełem subiektywnym, w końcu autor stara się przelać swoje uczucia na papier i w ten sposób zafascynować czytelnika. Obiektywny może być wyłącznie opis filmu, mimo odmiennych sugestii pojawiających się od czasu do czasu w ?specjalistycznej? prasie (jak np. Super Express). Tylko jak napisać o czymś co oceniło się niewiele wyżej od genialnego dzieła współczesnej kinematografii ?Mars of Destruction?? Mam zatem nadzieję że to, z czym Szanowni Czytelnicy się zaraz zapoznają, przypadnie wam do gustu.

Zacznijmy zatem od samych podstaw, rzeczy do których stosunek jest z natury obojętny, opisu fabuły. Od razu zaznaczam że wszystkie znajdujące się poniżej spojlery pojawiają się w pierwszym (najpóźniej w drugim) odcinku i nie mają wielkiego wpływu na przebieg wydarzeń. Całość w sposób nad wyraz luźny interpretuje nordyckie podania i łączy w sobie współczesność ze światem fantastycznym z pełną gamą najróżniejszych ras. W głównym centrum wydarzeń znalazła się dziesięcioletnia księżniczka sukubów, jej 23 ? letni przyszły kochanek oraz jego dziesięcioletnia córka. Jak we wszystkich sztandarowych dziełach z tego gatunku, głównym celem zaprezentowanej historii jest zobrazowanie rodzącego się uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi. Jeśli jeszcze dodamy do tego fakt iż po jednej stronie mamy tsundere, a po drugiej osobnika przy którym poseł Biedroń to typ prawdziwego macho wyrywającego panienki, wszystko staje się oczywiste.

Tak naprawdę na powyższym opisie mógłbym już całą recenzję zakończyć, bo po co katować Was i siebie dalej tym miernym tytułem? Jednak skoro jakimś cudem dobrnęliście do tego momentu, to i recenzję dokończę! W końcu żyje się tylko raz. Pierwszą z rzeczy, która mocno wpływa na obniżenie not końcowych, jest całkowity brak mężczyzn w całym uniwersum. Jak się oni wszyscy rozmnażają? Przez pączkowanie? Jeśli pojawia się już mężczyzna to zazwyczaj jest to popychadło na którym główna bohaterka będzie miała okazję wyładować złość. Pokazuje to również jak jednowymiarowe są wszystkie postacie. Każdy zalążek który mógłby się w przyszłości rozwinąć w coś ciekawego, jest dość szybko zakańczany przez jałowego bohatera albo przeradza się w koncert złości i ?fochania? głównej bohaterki. Jeszcze gorzej wypada trzecia z osób, córka 23 ? latka. Miała ona chyba pierwotnie służyć za klauna i rozładowywać nagromadzone napięcie. Jednak dwie rzeczy złożyły się na to że jej rola nie mogła zostać wykonana tak jak było to zaplanowane. Po pierwsze, i jest to chyba najważniejsze, ani razu w ciągu całej serii nie pojawiło się jakiekolwiek napięcie. To już w ?Modzie na Sukces?, gdzie Ridge zrywa ze Stephanie przez dwadzieścia odcinków , sytuacja jest bardziej dramatyczna. Po drugie, co jest chyba równie istotne, żarty z braku posiadania na sobie majtek stają się nudne gdzieś w połowie trzeciego odcinka (znaczy się dokładnie w tym samym epizodzie w którym po raz pierwszy się pojawiły). To już Jaś Fasola który w ostatnim filmie skopiował wszystkie gagi z poprzednich dzieł, był bardziej zabawny niż ona.

Skończmy może jednak w końcu znęcanie się nad marną fabułą. Nieważne ile bym napisał i tak nie odda to idealnie tego jak się czułem przez te trzy miesiące. Przejdźmy zatem do tego co raduje nasze ucho ? ścieżki dźwiękowej. ........................ . W ten oto sposób skończyłem opisywanie ścieżki dźwiękowej w tym niewątpliwym dziele. Nawet szybko to poszło. Mówiąc jednak trochę bardziej poważnie, to jest ona słaba. Może nie beznadziejna, ale niczym się nie wyróżnia. Nie potrafi zbudować napięcia, dodać wartkości akcji. Po prostu jest i tyle, dodatkowo w dużej mierze płynie całkowicie niezależnie od tego co się dzieje na ekranie.

Na sam koniec, jako taką małą wisienkę na szczycie obornika, zostawiłem coś o czym można wypowiedzieć się choć trochę neutralnie. Animacja jest średnia, ale nie razi w oczy i nie przeraża. Nie ma żadnych słabszych momentów, bohaterowie jak i tła są wykonani solidnie ? solidna średnia półka. Niestety gdy tytuł nie może przykuć do siebie fabułą albo muzyką, musi to zrobić animacją. Tutaj jest ona na to za słaba. Szkoda, bo w każdym innym tytule nie byłoby potrzeby wypowiadania na jej temat tylu cierpkich słów.

Grafika: 5,5
Fabuła: 1
Muzyka: 1
Razem: 1,5

Tytuł oryginalny: ????????????
Typ: TV
Rok produkcji: 11.04.2011 ? 26.06.2011