Konta nieaktywnych użytkowników są co pewien czas kasowane.
Accounts of inactive users are regularly deleted.

Używamy oraz maltretujemy pliki cookies, w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu (już w to wierzę że nikt o tym nie wiedział). Jeśli nie chcesz, by pliki słodkich karmelowych ciasteczek (znaczy się cookies) były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Skocz do:
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 22 Głosów - 3.18 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rozmowa o jRPG (z SB)
10-09-2010, 20:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-09-2010 20:18 przez Tamashi.)
Post: #11
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Muzyka zawsze najlepiej brzmi łącznie z anime czy grą gdyż jest dobierana specjalnie pod dane sceny.

Jak można nie lubić Yuny z FF10. Może nie była taka wspaniała jak Rinoa z FF8, ale na pewno znacznie lepsza niż to co zrobili z Yuną w FF10-2. Po co ta głupia zmiana ? Przez postacie i powtórki terenów FF10-2 najwięcej traci.

Jednak FF10 to już arcydzieło pod względem fabularnym czy grywalności. Muzyka również urozmaicona i nie gorsza niż w FF8. W wersji International były nawet Dark Aeony przez co gra była jeszcze lepsza.

Powiem przykładowo, że w FF10 grałem na konsoli 150 godzin, a w FF12 aż 200 godzin, ale wykonywałem wszystko co się dało czyli starałem się przejść te gry prawie na 100 procent.

W FF13 jeszcze nie grałem, ale domyślam się że również jest genialna.
Przecież nawet The Last Remnant (PC) było świetne.

W FF9 postacie były rysowane w innym stylu, ale szybko się można przyzwyczaić gdyż gra jest bardzo wciągająca.

Oczywiście najbardziej lubiłem Garnet i Eiko.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-16-2010, 11:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-16-2010 11:58 przez Lilith.)
Post: #12
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Skoro kolo tyle nalegał, opis kilku innych jRPG-ków. Zacznijmy może od gry, którą do dzisiaj uważam za jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek powstały. Mianowicie chodzi mi, o Seiken Densetsu 3. Gra, która charakteryzuje się epicką fabułą, dorównującą niejednej książce, wielowątkowością oraz możliwością przechodzenia jej wiele razy. Zacznijmy może od fabuły.

Zaczyna się dość standardowo, niczego nieświadomy bohater spotyka wróżkę i ma uratować świat. Powiedzmy sobie szczerze,
nawet jak na rok 1995, był to już wytarty schemat. Co więc, powoduje że gra jest wyjątkowa? Po pierwsze fakt, że każdy z sześciu bohaterów ma własną unikalną historię. Dodatkowo możliwości kombinacji main Hero + secondary Hero pozwala poznać nam różne aspekty tej samej osoby. Duran inaczej będzie się zachowywał jako główny bohater, jako dodatkowy bohater, gdy główną jest Angela, a jeszcze inaczej gdy głównym będzie Kevin. Także przebieg fabuły i końcowy boss zależą od głównego bohatera.

System walki dzisiaj byłby określony jako hack & slash, a tytuł bardziej podpadałby pod aRPG, niż tradycyjne RPG. Mimo wszystko, intuicyjny system walki, duże możliwości rozwoju (każda z postaci ma potencjalne cztery ścieżki kariery), powoduje że gra ma w sobie coś tak japońskiego, że nie da się nazwać jej inaczej niż jRPG. Aby w pełni przejść grę trzeba tak naprawdę ukończyć ją dwadzieścia cztery razy. Mogę zagwarantować, że nawet po tylu powtórzeniach, gra nie będzie nudna. A podróże na smoczku są fenomenalne.

Grafika i ścieżka muzyczna jak na tamte lata była fenomenalna. Niestety dzisiaj wyglądają one ubogo i gra może nie przypaść do gustu osobom, dla których liczy się tylko grafika.

Teraz przejdźmy do serii Atelier ? (wstaw cokolwiek) X (wstaw dowolną liczbę). Seria gier naprawdę ciekawych, z dwóch powodów. Po pierwsze, naprawdę często znajdziemy tam nowatorskie rozwiązania, która później trafiają do dużo bardziej znanych tytułów. Drugi z powodów, to fakt, że opłaca się grać tylko w co n-tą grę z tej serii. Dlaczego? Gust ma dość ciekawą filozofię tworzenia gier. Weźmy na przykład serię Atelier Iris. Pierwsza gra wprowadziła wspaniale rozwinięty system alchemii, jako uzupełnienia magii. Teraz każda gra z serii Atelier Iris wygląda tak samo, jeśli chodzi o mechanikę gry.

Jeśli mowa o fabule, to nie należy ona do najbardziej skomplikowanych i przewidywalnych. Gra się przyjemnie, nie nudzi, ale brak kopa, który charakteryzuje niektóre tytuły (np. Seiken Densetsu 3, Final Fantasy IV, Tales of Phantasia). Jedną z rzeczy wartych podkreślenia jest przepiękna grafika. Rysunki postaci są naprawdę wykonane w sposób fantastyczny, tak samo jak i wrogowie. Jednak ma to również swoje wady. Po pierwsze, tła wypadają już gorzej (choć może wiązało się to z mocą PS2, a nie winą grafików), a schematy postaci (ludzkich, zwierzęcych, antropomorficznych) są powtarzalne. Co pewien czas widzisz tego samego wroga, tylko że z innym kolorem.

W następnej części: Tales of?, czyli fapanie do wirtualnych panienek od Namco!

'TIL ALL ARE ONE!


Moje MAL
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-16-2010, 11:56
Post: #13
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Szczerze to w Seiken Densetsu jeszcze nie grałem (SNESa emuluję od niedawna dopiero na Dreamcaście, jakoś nie bawi mnie granie w gry konsolowe na PC), a o Atelierach słyszałem, jednak bariera językowa jest nieco za duża jak na moje możliwości (na PSX nie wydali niczego po angielsku, a PS2 nie mam).
Tak więc nie zostałem zaspokojony jako iż nie mam o czym się odezwać Smile
Tak więc parę słów o pierwszym Suikodenie (grałem też w 2, ale w następne już nie, swoją drogą słyszałem że bardzo się różnią).


Suikoden wydany w 1995 roku (ameryka-1996, europa-1997) to pierwsza część serii (i jedna z pierwszych gier na PSX) która podbiła serca oldschoolowych RPGowców swoją normalnością, jednak nie samą normalnością gra owa stoi, lecz ogromem: do rekrutowania mamy ponad 100 postaci, z których każda ma równe szanse (patrz Chrono Cross, gdzie postacie inne niż główne mają bardzo ograniczoną ścieżkę rozwoju) i własną (jeśli nawet szczątkową, ale tak czy inaczej rzucającą światło na ich rolę w grze) historię.
W walce może brać udział do 6 bohaterów, przy czym mogą zachodzić między nimi zależności (wspólny atak mający większy mnożnik przykładowo), walki toczone są w turach, najpierw my wykonujemy wszystkie ruchy, następnie przeciwnik, nikt nas nie goni, możemy myśleć i kombinować przez 3 godziny nad jedną walką i nic się nie stanie. Oprócz zwykłych walk mamy też pojedynek i bitwy setkami wojowników (dowodzonych przez naszych bohaterów, na zasadzie kamień-papier-nożyce, w drugiej części przerobione to zostało na prosty Tactics).
W pewnym momencie dostajemy do dyspozycji własny zamek, który zamieszkujemy wraz z naszymi bohaterami (pomagają nam go rozbudować, zapewniają dodatkowe rozrywki i zaopatrzenie), odbicie go z rąk nieumarłego smoka nie należy do łatwych zadań, więc lepiej skupić się na expieniu, a okazji tu nie brakuje.
Fabuła zdecydowanie nie należy do złych, byłbym nawet skłonny powiedzieć że jest całkiem niezła, ma swoje mocne strony, ale ogólny zarys jest bardzo oklepany (siła owej gry leży w szczegółach).
Tak czy inaczej gra jest naprawdę niezła, zarówno jeśli chodzi o standardy PSX jak i ogólne z tamtego okresu.
Średnia ocen na gamefaqs 8,6/10
[Obrazek: gfs_28033_2_38.jpg]
[Obrazek: gfs_28033_2_21.jpg]

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-30-2010, 17:40
Post: #14
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Revelations: Persona (aka Shin Megami Tensei: Persona) to pierwsza część kolejnej pod-serii Megami Tensei (jeden z flagowych produktów firmy Atlus, swoją drogą jedna z nielicznych firm które mają dość jaj żeby próbować odebrać kawałek ciasta od molocha, jakim jest Square Enix), czyli charakteryzuje się tym samym co pozostałe części serii: sporym rozbudowaniem, niełatwymi walkami i służącymi nam demonami (tutaj są to Persony, które składamy w specjalnym pomieszczeniu z dwóch kart, które czasami otrzymujemy od demonów), a owych person z tego co kojarzę jest około 90 Wink
Co ciekawego oprócz Person? Ano sposób zdobywania kart z których później je składamy, czyli... Rozmowy z przeciwnikami. Nie, nie musimy wklepywać tekstów, za same rozmowy są tak nazwane nieco na wyrost. Podczas walki możemy wybrać opcję rozmowy i każda z naszych postaci może zabrać głos, bo każda ma dokładnie 4 opcje rozmowy (są to tylko ogólne komendy), które możemy wypróbować na każdym z typów przeciwnika, każdy ma 4 niezależne stany: strach, gniew, radość i zainteresowanie, które zmniejszamy, lub zwiększamy określonymi opcjami rozmowy, każdy demon nieco inaczej reaguje na dane zachowania (choć nie zawsze logicznie). Jeśli odpowiednio poprowadzimy rozmowę możemy przeciwnika zastraszyć (ucieknie z pola walki, albo zostanie sparaliżowany), zaciekawić nami do tego stopnia, że spełni jedno z naszych żądań (da nam kasę, jakiś przedmiot, albo kartę, czasami jest to losowa sprawa), możemy go też wkurzyć (ryzyko, że zaatakuje pierwszy), może też zażądać od nas jakiegoś przedmiotu, trochę kasy, albo części naszego HP (w zależności od naszej odpowiedzi różne reaguje), dość ciekawa sprawa i w zasadzie nowa, chyba nie było wcześniej czegoś takiego.
Kolejną zaletą jest bardzo ciekawa muzyka, zdecydowanie odstaje od standardów i to na korzyść.
Jednak zalety to nie wszystko...
Do największych wad trzeba zaliczyć fakt, ze pomimo iż fabuła na starcie wgniata w fotel, a pad jest cały mokry, to szybko robi się nudna i monotonna, nie pomagają w tym niezbyt częste i zwykle nudne rozmowy i niewiarygodnie długie lochy (3 godziny bez przerwy to w pewnym momencie standard). Kolejną wadą jest grafika, która... Jest (bardzo) uboga, w zasadzie jedyne na co możemy zawiesić oko to projekty Person, do tego dochodzi nieco dziwaczne ukośne sterowanie (można się przyzwyczaić, ale jeśli zrobimy przerwę na tydzień, znowu nie pamiętamy jak się chodziło).
Ogólnie gra pomimo wielu świetnych pomysłów ma poważne braki w wykonaniu i pełno pomysłów chybionych, ogólnie nadaje się głównie do tego, żeby dowiedzieć się co się działo przed wydarzeniami z P3, P3 FES i P4 (wszystkie na PS2), które zdążyły już w pewnym stopniu obrosnąć legendą wśród graczy.

Dawaj Erelen, zel, ty też na pewno znasz jakieś ciekawe RPG Wink

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-13-2010, 23:36
Post: #15
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
[Obrazek: gfs_28076_2_22.jpg]
[Obrazek: gfs_28076_2_15.jpg]
Filmik z walki (długaśny): http://www.youtube.com/watch?v=mzMi-CV_k9E

Valkyrie Profile wydana na PSX i PSP (jako Valkyrie Profile: Lenneth) ? gra pod wieloma względami boska (choćby dlatego, że główna bohaterka jest pomniejszą boginią).
Gra została stworzona w sposób dość mocno unikatowy, przecież w 2000 roku nie było wiele gier łączących w sobie zalety RPG, platformówki i bijatyki, prawda?

1. RPG ? tak ta gra to ewidentnie RPG, bo jak inaczej nazwać grę w której kierujemy poczynaniami bohaterów (do 4 na raz w drużynie i dużo więcej ?w kieszeni?) ganiających po lochach, bagnach, grobowcach i takich tam, wybijających do nogi chordy potworów, nabijających kolejne poziomy doświadczenia, ogólnie rozwijających się bardziej niż papier toaletowy?
2. Platformówka ? co do... Platformowy RPG? Owszem i takie są możliwe. Bo żeby dostać się do następnego potwora do zarżnięcia musimy skakać, wspinać się po drabinach, spadać z dużych wysokości, omijać pułapki, ciskać kryształami (można z nich zrobić schodek, albo zamrozić nimi przeciwnika) i machać mieczem. Ogólnie nieomal typowa oldschoolowa platformówka.
3. Bijatyka? W sumie stwierdzenie to jest nieco odleglejsze od prawdy niż pozostałe moje skojarzenia, jednak będę się go trzymał uparcie, gdyż uważam je za słuszne. W porównaniu z chociażby serią Final Fantasy uważanej za jedną z najbardziej aktywnych i real-time turowych RPG Valkyrie Profile jest błyskawiczne i efektowne niczym bijatyka właśnie. Naszych 4 bohaterów (przy czym każdy ma własne opóźnienie ataku, jego sposób oraz często broń którą to robi, a także cios specjalny) jest w stanie wykonać do 12 ataków podczas jednej tury, plus ciosy specjalne,a ataki owe mogą następować po kolei (czyli jeden kończy, później następny), jednocześnie (znaczy jednocześnie jeden atak wykonuje do 4 bohaterów, później wykonują kolejny atak itd.), albo na zmianę (najbardziej efektywne i efektowne rozwiązanie), ilość ciosów jest sumowana w liczniku Combo a pasek życia przeciwnika leci w dół jak szalony (zwłaszcza kiedy już trochę przypakujesz swoich bohaterów),a nawet kiedy spadnie do zera możemy dalej znęcać się nad zwłokami (czasem coś z nich wypadnie, ale zwykle po prostu fajnie to wygląda).
Koniec o gameplayu (choć polecam zobaczyć jakieś filmiki na youtube, słowa i obrazki średnio są w stanie oddać co się tam dzieje, zresztą większość filmików jest nagrywana przez gości którzy nie są najlepsi w te klocki, oczywiście z wyjątkami), czas na grafikę.
Cóż jeśli lubicie grafikę 2D to... Prawdopodobnie będzie to jedna z najpiękniejszych gier na PSX w jakie graliście! Postacie są dość szczegółowe, ich animacje są płynne, a przy tym widowiskowe, no i po prostu ładne, efekty zaklęć i ciosów specjalnych z początku zapierają dech w piersiach (choć po kilkunastu godzinach powszednieją), a tła... Cóż tła to po prostu dzieła sztuki, jeszcze nigdy nie widziałem piękniejszych.
Parę słów o muzyce. Matoi Sakuraba jak zwykle odwalił kawał solidnej roboty, gdy trzeba delikatne nutki wspaniale komponujące się z sytuacją na ekranie, podczas etapów bitewnych muzyka staje się dużo żywsza, nawiązująca do starych dobrych 16 bitów (co kto lubi, ja to uwielbiam). To trzeba usłyszeć samemu, słowa tego nie wyrażą.
Parę zdań o fabule, postaram się wiele nie zdradzić. Jesteś Walkirią i zbierasz dusze walecznych wojowników do Valhalli, przy okazji odkrywając swoją i ich historię. A z tymi wojownikami to też bywa różnie: są to nieustraszeni berserkerzy, szlachetnie urodzeni, bandyci, potęzni magowie, jak i zwykli ludzie którzy znaleźli się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu, ale swoim życiem (a przede wszystkim swoją śmiercią) zasłużyli sobie na ?wieczną balangę u Odyn a?. Wielu bohaterów których zwerbujemy jest ze sobą powiązanych, każdy ma za sobą wciągającą historię którą chcemy poznać, niestety zwykle poznajemy jej malutki wycinek, jest to jedna z największych wad fabuły (a raczej jej niedoróbek, gdyby fabuła była nie interesująca to nikogo by to nie interesowało, ?niestety? jest). W grze aż roi się od wzruszających momentów i to takich naprawdę wzruszających, takich które zapadną nam w pamięci na długo.

PS
Erelen, rusz swój boski tyłek do roboty i pisz o Tales of... Angry

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-22-2010, 17:16
Post: #16
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Długo kazałem na siebie czekać, ale może uznacie, że warto. Big Grin Najwyższy czas zacząć fapanie do wirtualnych panienek od Namco, czyli? seria Tales of ( ). Dawno dawno temu, za górami, za lasami, gdy świat był piękny i pusty, a ja w porównaniu byłem prosty, gotowy na każde spotkanie (dziękuje Kubie Sienkiewiczowi i zespołowi Elektryczne Gitary za natchnienie), czyli mówiąc w języku mniej literackim, w roku 1995, firma istniejąca już od 40 lat, wypuściła nic nie znaczący jeszcze wtedy tytuł Tales of Phantasia. Podobnie jak to było z firmą Square, był to strzał w dziesiątkę. Przez wielu do dzisiaj ten tytuł jest uznawany za najlepszy z całej serii, ba jako jeden z najlepszych w całej historii gier wideo.

Co takiego za nim przemawiało? Po pierwsze, tytuł trafił na bardzo popularną konsolę ? czyli Super Nintendo, co zapewniło już jakieś zainteresowanie. Jednak to system walki, jako jeden z trzech elementów, zapewnił tej grze godną jej sławę, co przełożyło się na jej lokalizację na GBA, PSX i PSP. Gdy w tym czasie, w tytułach takich jak Final Fantasy czy Star Ocean podniecaliśmy się wyborem opcji z menu, tak Namco poszło o dwa kroki do przodu. Po pierwsze używaliśmy klawiszy do których podczepialiśmy odpowiednie techniki, a po drugie ? co było zdecydowanie bardziej rewolucyjne i wpłynęło w sposób znaczący na rozwój RPG, bohaterowie poruszali się po polu bitwy! Dzisiaj wydaje się to śmieszne, ale kiedyś to było coś. Sam rozwój postaci, nie uzależniony tylko od nabitego expu, ale także od tego ile razy użyliśmy danej techniki, czynił grę atrakcyjniejszą. Oczywiście nic by nie dał nawet najwspanialszy system walki (czego przykładem jest FF 13), gdyby nie ogromny i wspaniały świat, z wieloma miejscami do eksploracji (a nie tylko suchą mapą świata) i mieszkańcami, którzy żyli. No i last but not east, charakter głównych postaci. Nieważne ile tytułów ukończyłem, jakich wspaniałych postaci bym nie poznał (choćby Squall z FF8, Nariko z Heavenly Sword, Celine Jules z Star Ocean 2, Eirika z Fire Emblem: The Sacred Stones) imion Cless, Chester, Mint, Claus i Arche z pamięci wyrzucić nie mogę. Dzięki wadom i zaletom charakteru, dziwnym zachowaniom, zboczonym snom, nabrali oni wymiar autentycznych ludzi. Nawet main boss Dhaos, okazał się osobą skomplikowaną, która miała również inne cele, niż z dziwnych masochistycznych pobudek utrudniać życie bohaterom, przy okazji niszcząc nasze plany. Nie ma tutaj miejsca na bohaterów z przypadku w stylu Vaana z FF 12.

Jak możemy się domyślać, wielki sukces pociągnął za sobą, wypuszczenie kolejnych gier z serii, luźno bądź wcale nie związanych z grą matką. Trafiały się w niej gry naprawdę bardzo dobre (jak choćby Tales of Eternia ? gdzie ponownie mamy bardzo dobrą fabułę opartą na konflikcie dwóch rozdzielonych światów, wspaniałych bohaterów, jak Meredy, Reidem [genialny, po prostu genialny Big Grin], Keele, Farah, Chat, Max [pierwszy jawny masochista w grze? Big Grin]; zawodzi jednak trochę główny zły, oraz system walki, który wygląda jakby ktoś zrobił ?kopiuj ? wklej? z Tales of Phantasy, bez żadnych zmian), jak i całkowicie beznadziejne (jak choćby Tales of the World: Radiant Mythology). Niestety nie miałem jeszcze okazji pograć w Tales of Vesperia, która podobno wnosi w końcu długo oczekiwaną świeżość do serii. Aby to tylko była świeżość w lepszym wykonaniu, niż Final Fantasy XII.

W następnej turze opiszę? no właśnie Big Grin Jeszcze się zastanawiam między sagą Breath of Fire, Chrono Trigger, Dragon Quest oraz Fire Emblem. Do przeczytania. Big Grin

'TIL ALL ARE ONE!


Moje MAL
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-22-2010, 17:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-22-2010 17:54 przez kolo.)
Post: #17
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Z gwoli ścisłości... ToP nie miał wcale takiego zajebiaszczego systemu walki jak tu Erelen opisał, owszem, był w pewnym stopniu rewolucją, był szybki, a bohaterem dało się sterować wedle własnego uznania, jednak łyżką dziegciu była stosunkowa tępota pozostałych członków drużyny... W trakcie walki z mocniejszymi bossami połowę czasu spędzało się grając, a drugą połowę grzebiąc w menusach bo nasi sojusznicy co i rusz odstawiali jakieś cyrki zamiast nam pomagać.

Miło by było gdybyś napisał coś o Fire Emblem - jak dla mnie to świetna seria, ale niestety z myśleniem taktycznym u mnie słabo Smile
Może sam napiszę coś o pierwszym BoFie za jakiś czas, Dragon Questy niezbyt mnie kręcą, ale o Chrono Trigger z kolei chętnie bym poczytał (grałem trochę, ale porzuciłem tą grę żeby pograć w co innego).

Ja zobaczę jeszcze czy mam inne teksty o jRPG które kiedyś tam spłodziłem i uważam ze są na tyle dobre żeby je tu skopiować (kiedyś brałem udział w tworzeniu ZINu, niestety wypalił tylko jeden numer, no i napisałem co nieco do numeru drugiego).

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-22-2010, 18:26
Post: #18
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
No to dalej jedziemy z grami na 16, tym razem pisze o remakeu gry z Mega Drive / Genesis na PSX, który pomimo upływu lat dalej jest całkiem niezły.

Lunar: Silver Star Story
Głównym bohaterem gry jest Alex: cichy i ambitny młodzieniec, do szaleństwa kocha Lunę, swoją przyjaciółkę z dzieciństwa. Jego największym marzeniem jest stanie się następnym Władcą Smoków (Dragonmaster), wielkim wojownikiem i obrońcą bogini Altheny. Gdy Luna zostaje porwana przez złowrogiego Imperatora Magii Alex bez wahania rusza jej na ratunek spotykając przyjaciół, wycinając w pień setki wrogów i spełniając swoje marzenie. Ogólnie rzecz biorąc fabuła jest dużo lepsza niż to wygląda z mojego opisu, ale nie chciałem zdradzić co ciekawszych wydarzeń, które zwykle się nie spodziewamy. Skład naszej drużyny ciągle się zmienia, jedynym jej stałym elementem jest Alex i jego latający kot Nall służący jako worek na przedmioty i osobisty kronikarz (to właśnie on zapisuje stan naszej gry... kiedy tylko chcemy!, no poza rozmowami, wstawkami filmowymi i walkami), nie możemy wybierać sobie składu drużyny, wszystko jest tutaj uwarunkowane fabularnie (Ramus zakłada własny sklep, Kyle poczuł w karczmie piwo i nie odejdzie od niego do czasu aż poszczujemy go jego narzeczoną i tym podobne).
Walki w grze są toczone w środowisku 2D, na dość małej planszy po której wszystkie postacie ganiają tam i z powrotem za przeciwnikami, oczywiście mają ograniczoną ilość kroków co sprawia, że podczas jednej tury są w stanie pokonać tylko określoną odległość, walki nie są zbyt emocjonujące, no chyba że zwrócimy uwagę na walkę z Imperatorem po tuningu, jeszcze potężniejszym niż początkowo. W walce możemy używać przedmiotów, czarów, specjalnych technik walki (odpowiednik magii jednak zadaje inny typ obrażeń), no i zwykle ataki. Zarówno u nas jak i u przeciwnika można wywołać różne ?stany? np. strach, skamienienie, ciszę, albo po prostu otruć, są też specjalne czary podnoszące atak, szybkość obronę, przywracające HP, itp. Walki są średniej trudności (z wyjątkiem niektórych), ale specjalne właściwości naszego kota sprawiają, że gra jest dość łatwa (po każdej walce wskrzesza wszystkich, przywraca normalny status, wszystkie jednostki dostają doświadczenie, w zasadzie jedyne co musimy pilnować to HP i MP. Przeciwnicy są widoczni na mapie przygody, ale służy to tylko temu, że nie damy się zaskoczyć z ręką w nocniku, dodatkowych zalet nie ma (ucieczka jest praktycznie niemożliwa, nasz bohater jest zawsze wolniejszy).Teraz grafika... no do przesadnie ładnych to ona nie należy, ale dość szybko przestaje przeszkadzać, przerywniki filmowe są jak najbardziej anime, w pełnym dubbingu, także część rozmów na silniku gry jest zdubbingowana, ba zrobili to całkiem nieźle (przynajmniej w wersji angielskiej), głosy pasują do postaci, a przynajmniej ich większości, bo zdarzają się momenty, kiedy jakiś fragment tekstu wyszedł beznadziejnie. Co z żartami? Oczywiście ze są i to całkiem niezłe, zwłaszcza ironiczne komentarze, oraz humor sytuacyjny (choćby Kyle przebrany za śpiewaczkę). Muzyka jest całkiem ładna, udźwiękowienie też jest na dość wysokim poziomie, efekty czarów są bardzo... efektowne, irytują trochę specjalne ?zaśpiewy? Luny, które zastępują jej czary, po dłuższym czasie słuchania lalalal~A na różne sposoby może trafić szlag.

Ogólnie gra jest całkiem niezła jak na standardy lat 90 (nawet tych nieco późniejszych), a do dzisiaj gra się w nią całkiem przyjemnie, osobiście polecam dorwać (nielegalną kopię) wersję PSX, jako ze ma sporo dodatków względem oryginału i jest po angielsku. Szkoda że ciężko ją dorwać w sensownej cenie - była wydana wyłącznie jako edycja kolekcjonerska.
[Obrazek: th_31132_gfs_11251_2_11_122_237lo.jpg] [Obrazek: th_31133_gfs_11251_2_144_122_411lo.jpg] [Obrazek: th_31134_gfs_11251_2_236_122_141lo.jpg]
[Obrazek: th_31136_gfs_11251_2_500_122_398lo.jpg] [Obrazek: th_31138_gfs_11251_1_15_122_75lo.jpg]

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-25-2010, 02:44
Post: #19
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Vandal Hearts

Zacznijmy od fabuły. Głównym bohaterem jest Ash Lambert, syn człowieka okrzykniętego jako zdrajca żyje sobie spokojnie jako policjant w republice Ishtarii. Wraz z przyjaciółmi z oddziału pilnuje porządku na drogach (zabija złodziei), ratuje ważne osobistości (czyli zabija zmutowanych żołnierzy) i spełnia wiele innych pożytecznych funkcji. Zostaje on wplątany w wielką intrygę mającą na celu zdobycie władzy nad republiką, a wewnątrz tej intrygi wywiązuje sie następną mająca na celu zniszczenie świata, więc bohater nie mając innego wyjścia wraz z przyjaciółmi ten świat ratuje. W sumie fabuła niezbyt ciekawa, choć swoje wielkie chwile ma, a w niejednej grze z lepszą fabułą nie znalazłem tylu zaskakujących momentów jak w tej.

Przejdźmy zatem do grafiki. Otoczenie jest wykonane w pełnym 3D, które możemy obracać w skokach po 90 stopni, postacie to 2D przedstawione z kilku ujęć, o filmikach nawet nie mówię, bo praktycznie ich nie ma (tylko napisy i pojedyncze obrazki), nie jest ona zachwycająca, ale da się grać, zwłaszcza że jest dość przejrzysta i nic nie zasłania tego co mamy widzieć (a jak zasłania jakaś górka to obracamy kamerę). Postacie są bardzo ładnie zaprojektowane, a ich wygląd zmienia się zależnie od wybranej ścieżki rozwoju, ba każda klasa wygląda inaczej w zależności od tego jaki bohater ją reprezentuje.

Czas na muzykę. Jest po prostu superrr~! perkusyjno-dęte klimaty prosto z filharmonii świetnie wpasowują sie w sytuację w grze, ba chętnie słucham jej także na sucho, bez włączonej gry (OST).

Przejdźmy teraz do najważniejszego elementu gry ? walk. Są one bardzo zróżnicowane (a jak mówię bardzo to znaczy, że bardzo): od zwykłych walk 20 na 5 po wydzieranie sie z zasadzek, ratowanie innych z zasadzek, przygotowywanie zasadzek, zdobywanie umocnień walki z limitem czasowym, ochrona słabszych wieżyczek i jeszcze sporo innych. Wszystko to ułatwia (bądź utrudnia) ukształtowanie terenu, interaktywne przedmioty (skrzynie którymi możemy zablokować przejście, mosty zwodzone które zamykamy przed nosem przeciwnikowi, drzewa za którymi możemy się schować przed pociskami i kamienne pociski które tocząc się miażdżą przeciwników na swej drodze). Wszystko to sprawia, ze walki są bardzo różnorodne, a jednak potrafią nużyć, przynajmniej pod koniec gry gdy dominują standardowe walki ?na wybicie?. Sporą wadą jest nierówny poziom trudności ? długo walki są proste później trudniejsze, później prostsze i nagle boom wyskakuje misja dla hardkorów mniej więcej w środku gry, po czym znowu poziom trudności wraca do normy, a takich sytuacji jest kilka).

Czas na nieco ogólniejsze uwagi ? świat gry nie jest optymistyczny i bajkowy jak w wielu innych grach RPG, postacie w chwili śmierci krwawią obficie, portrety rannych bohaterów są zakrwawione, prawi i bogobojni ludzie wcale nie żyją dłużej, a spontaniczne rzezie na ludności cywilnej są to na porządku dziennym (co prawda nie z rąk postaci kierowanych rękami gracza, ale jednak), a obok tego jest tu sporo śmiesznych sytuacji (zarówno rozmów jak i ciężko opancerzonego rycerza skaczącego po zdobyciu następnego poziomu na 2 metry w górę mieniącego się kolorami tęczy).

Ogólnie gra nie jest zła, ale jest wiele (dużo) lepszych, dla mnie dodatkowym problemem był fakt że to Tactics, jeśli miałbym oceniać w systemie 0-10 pewnie wybrałbym 6+/10 (głównie ze względu na to że pod koniec trochę się nudziłem).

[Obrazek: th_34165_vh2g_122_162lo.jpg] [Obrazek: th_34167_vh4z_122_49lo.jpg] [Obrazek: th_34169_vh6s_122_62lo.jpg]

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-29-2011, 17:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-29-2011 17:45 przez kolo.)
Post: #20
RE: Rozmowa o jRPG (z SB)
Persona 3 (PS2)
Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie użyłem członu Shin Megami Tensei (no cóż, pewnie nie), odpowiedź jest prosta - uważam że gra nie zasługuje na tą nazwę.

Grafika
Cóż, dość typowe dla starego Atlus (przynajmniej tyle zachowali z starych dobrych czasów), ich pierwsza gra na daną konsolę zawsze wygląda marnie, nie inaczej jest w tym przypadku. P3 zdecydowanie odstaje (w negatywnym tego słowa znaczeniu) od czołówki RPG z tamtego okresu. Postacie są mało szczegółowe, tła też zostawiają nieco do życzenia, na szczęście portrety są już świetne.

Muzyka
Pomimo że świetna dość szybko robi się monotonna, tak czy inaczej warto posłuchać.

Gameplay
Mniej więcej połowę gry poświęcamy na zwiedzanie Tartaru (większość pieter generowana jest losowo), walkę i zdobywanie Person, drugą połowę poświęcamy na Social Linki, które używamy do zdobywania bonusów dla składanych przez nas person, co jest nowością i całkiem dobrym pomysłem, który pozwala na oderwanie się od monotonii rzezania przeciwników, niestety jak dla mnie jest tego za dużo - to miał być RPG a nie Simsy. Skojarzenie pogłębia konieczność nauki, zwiększanie swojego uroku osobistego i odwagi, do tego chodzenie do szkoły i pisanie egzaminów, niby wszystko fajnie wzbogaca całość, ale po prostu jest tego za dużo i z bonusu zrobiono cały sens gry.

S-linki
Jest kilka metod rozwijania i kilka powodów żeby to robić, nie jest to zbyt trudne, choć wymaksowanie wszystkich może być problematyczne, jako że mamy ograniczenie czasowe.

Walki
Walki toczymy w turach do 4 bohaterów + przeciwnicy. Mamy możliwość użycia normalnego ataku, skilla (zużywa hp), magii (mp), przedmiotu, zmienić strategię drużyny, czekać i uciec, mamy też możliwość ataku wszystkimi postaciami na raz, jeśli wszyscy przeciwnicy są ogłuszeni (do tego "skanować" przeciwnika, trochę to trwa, ale jest znacznym ułatwieniem, zbyt znacznym jeśli lubimy rozwiązywać ten problem jak w starych RPG), nic szczególnego, przy czym na pierwsze 3 znacznie wpływa nasza persona, bo sam bohater ma tylko 2 statystyki związane z walką: ilość HP i ilość MP - reszta to wszystko statystyki naszej persony + ewentualne itemy. Ogłuszyć przeciwnika możemy wykorzystując jego słabość (na przykład jest słaby przeciwko ogniowi, walnijmy w niego ognistym czarem i się przewróci, a my dostaniemy jeden dodatkowy atak).
Przejdźmy do "strategii", która jest największą wadą systemu walk - mianowicie kierujemy tylko jedna postacią, reszta to boty... Które są niewiarygodnie TĘPE - potrafią popsuć najlepszą zabawę Undecided

Podsumowanie
Gra jest jako taka całkiem dobra i była by znacznie lepsza gdyby nie:
- zaburzony stosunek dodatków i umilaczy do "mięsa"
- tępe boty
- ogólna wrzaskliwość
Natomiast jej zdecydowanymi zaletami są:
- fajne persony
- niezła fabuła (choć brakuje jej odrobinę mroku starych SMT)
- dobra muza
- gdy już przyzwyczaimy się do tępoty botów walki są całkiem fajne.

[Obrazek: gfs_77126_2_15.jpg]
[Obrazek: gfs_77126_2_29.jpg]

8/10 (wskaźnik ogólny, wskaźnik SMT 6/10)

OUT OF MY WAY! I have to save the internet.


[Obrazek: bhood-wins.gif]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: