Konta nieaktywnych użytkowników są co pewien czas kasowane.
Accounts of inactive users are regularly deleted.

Używamy oraz maltretujemy pliki cookies, w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu (już w to wierzę że nikt o tym nie wiedział). Jeśli nie chcesz, by pliki słodkich karmelowych ciasteczek (znaczy się cookies) były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Ankieta: Jak oceniasz ten tytuł?
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
[Wyniki ankiety]
 
Skocz do:
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 36 Głosów - 2.92 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tears to Tiara
05-07-2011, 19:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2011 23:34 przez Tamashi.)
Post: #1
Tears to Tiara
Po obejrzeniu Tears to Tiara w wersji Blu-Ray powiem, że to ekranizacja jakiejś następnej gry Aquaplus po Utawarerumono. Wygląd postaci w grze jest brzydszy niż w anime.

W porównaniu z takim Tales of the Abyss (już nie mówiąc o Utawarerumono) Tears to Tiara było wielkim gniotem. Obejrzeć je warto tylko po to żeby zobaczyć jak wygląda niesamowity gniot z rodzaju fantasy.

Pierwsze (tylko Smile) 19 odcinków (na 26) to nudne walki z jakimiś armiami imperium, a do głównego bohatera (który niby był demonicznym królem) dochodziło coraz więcej różnorakich dziewczyn (w tym szczególnie elfy). Potem jeszcze jakaś ludzka wojowniczka po wielu perypetiach się do nich przyłączyła, ale nic ciekawego sobą nie prezentowała. Owszem charakter miała inny (jakby mądrzejszy), ale zawiodła mnie całkowicie bo okazała się nudna i schematyczna.

Najgorsza wada tego anime to postacie, którym życzy się śmierci. Po prostu oglądając je chciałem żeby wszyscy umarli w męczarniach, a jak nie wszyscy to przynajmniej niektórzy. A co się okazało ? Dosłownie nikt z dobrych postaci nie umarł. A nawet powiem więcej gdyż również te postacie co nie były ważne też nie umierały. Oczywiście po stronie wroga padali wszyscy począwszy od setek żołnierzy (zabijanych przez kilkudziesięciu tych dobrych) jak i skończywszy na dowodzących nimi ( i to bez problemów ich pokonywali). Czegoś tak dziecinnego i nieracjonalnego nie widziałem chyba w żadnym anime fantasy. Nawet potężny potwór w tym anime pokonywany był bez problemu jak po sznurku. Jednak sam pomysł czyli wpierw walki na niższym poziomie (armie itp) do walki z najpotężniejszymi przeciwnikami (białe duchy, potężne potwory) był dobrym pomysłem, ale denne wykonanie i postacie cały klimat zniszczyły.

Największe wady to:

- niesamowita dziecinność (walki na śmierć i życie pełne kpin, żartów i humoru, niepokonani zawsze ci dobrzy)
- wprost idiotyczna płytkość prawie wszystkich postaci (tych złych tak samo). Postacie tępe, szaleńcze, obłąkane ( chociażby te złe), niezrównoważone umysłowo, a druga strona tak samo głupkowata, naiwna, bezmyślna i dziecinna.
- fabuła schematyczna i prostacka choć sam pomysł nie był zły, ale jego wykonanie okropne
- walki czy to z silnymi potworami czy z armiami, ludźmi zawsze płytkie, bez żadnego napięcia i dramatyzmu. Dobrzy nie mają praktycznie żadnych problemów z kimkolwiek.
- grafika często z trochę większej odległości robiła się koślawa i zanikały szczegóły, a nawet całe twarze. Jedynie z bliska ładnie wyglądały postacie.

Zalety:

- genialny OP, którego dobre wrażenie zostało popsute przez oglądanie tego totalnego gniota
- chwilami ładna animacja

Więc oceniam ten gniot 1/10.

[Obrazek: eda171e0d8be59d3.jpg]

Oczywiście obrazek mylący gdyż postacie wyglądały 10 razy gorzej w anime (BD).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-14-2011, 16:49
Post: #2
RE: Tears to Tiara
Jako, iż znajduję się w Bibliotece Narodowej i oczekuję na zamówione materiały, znalazłem chwilę by napisać krótką recenzję. Niestety warunki, w których się znalazłem, nakładają na mnie kilka ograniczeń. Po pierwsze, nie mam dostępu do anime, więc jestem zmuszony całość oprzeć na swojej pamięci. Nie mogę również sprawdzić wszystkich nazw i miejsc. Dlatego to co teraz zaprezentuję najlepiej nazwać minirecenzją. Mam nadzieję, że i ta forma przypadnie Wam do gustu.

W serialu przenosimy się do czasów, gdy świat był jeszcze młody, a magia i mityczne stwory wciąż zamieszkiwały nasza planetę. Pod tym względem znajdziemy nawiązania do "Conana" Howarda, "Silmarilliona" Tolkiena czy legend arturiańskich. Spotykamy więc, zgodnie z konwencją cechującą tego typu dzieła, niewielkie plemię zamieszkujące potężne imperium. Pewnego dnia, gdy wszyscy mężczyźni udali się na polowanie, córka wodza zostaje uprowadzona przez żołnierzy. Ich celem jest wykorzystać jej życie do wskrzeszenia przedwiecznego demona. Skracając resztę: jej brat ruszył jej na ratunek, demon nie okazał się aż tak straszny, a na sam koniec dostaliśmy "sudden boyfriend appearance". Dopiero gdy zakończył się pierwszy arc, możemy mówić o prawdziwym początku anime.

Drugi z arc'ów jest poświecony motywowi podróży do mitycznego lądu. Informacji o trzecim i czwartym nie chcę udzielać, gdyż mogłoby to zepsuć całą radość z oglądania. Jeśli mielibyśmy teraz powiedzieć coś o bohaterach, to pierwsze co rzuca się nam w oczy to ich ilość. Choć tak naprawdę tych męskich pierwszoplanowych jest tylko dwóch: przedwieczny demon Arawn, oraz młody wojownik Arthur. Do tego możemy dorzucić jeszcze starca, mędrca oraz maga w jednej osobie - Oghmę. Do tej dwójki, a w szczególności do Arawna, ciągnie tabun kobiet. A każda z nich (parafrazując wiersz Tuwima) siłą przewyższa dwudziestu facetów.

Może teraz opowiem coś o adwersarzach. Są to osoby ciekawe, które kierują się czymś więcej niż chęcią śmierci z rąk bohaterów. Jest jednak mały problem fabularny. Prawdopodobnie ze względów technicznych (seria liczy tylko 26 odcinków), tło na którym się pojawiają jest słabo zaznaczone. Wielokrotnie zdarzy się nam zastanowić "co do jasnej cholery? Dlaczego koleś/babka tak silny jak ten, będący w tym miejscu od samego początku, nie przyszedł z pomocą wcześniej, a dopiero teraz?". Podobny problem dotyka wielu bohaterów drugoplanowych. Możemy to jednak zrzucić na karb specyfiki takiej formy przekazu, jaką jest anime.

Poza tymi kilkoma mankamentami, "Tears to Tiara" to całkiem dobry przedstawiciel gatunku "heroic fantasy". Miłośnicy legend arturiańskich znajdą tam wiele ciekawych nawiązań. Choć nie tylko oni. Na przykład ci, którzy mieli okazję poznać mit o rybaku i bogini, też będą rozbawieni. Anime można spokojnie obejrzeć drugi raz, właśnie w celu znalezienia tych wszystkich nawiązań. Tytuł spokojnie polecam każdemu fanowi fantasy (a szczególnie "heroic fantasy"). Dla reszty ten tytuł może być trochę ciężkostrawny.

Grafika: 7
Fabuła: 7
Muzyka: 7,5
Razem: 7

'TIL ALL ARE ONE!


Moje MAL
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: